Ostatnim moim olśnieniem jest odkrycie, jak ogromne znaczenie dla naszej regulacji emocjonalnej ma rytm. Rytm jest podstawą zdrowego umysłu i ciała. Życie podlega rytmom – dnia i nocy, pór roku. Rytmy świata natury są także głęboko zakorzenione w nas samych już od naszego życia płodowego, kiedy to bicie serca matki swoimi uderzeniami i wibracjami dostarcza rozwijającemu się mózgowi dziecka stałego, rytmicznego bodźca.
To właśnie dlatego rytmy w częstotliwościach podobnych do sześćdziesięciu do osiemdziesięciu uderzeń na minutę czyli odpowiadające przeciętnemu tętnu dorosłej osoby w stanie spoczynku po urodzeniu mogą przywracać równowagę i przynosić ukojenie. Rytmiczne kołysanie aktywuje wspomnienie bezpieczeństwa. Powrót do równowagi i związana z nim ulga uruchamia w mózgu układ nagrody
W miarę jak dorastamy, zupełnie nieświadomie znajdujemy nasz własny zestaw rytmicznych zajęć, które mają na nas regulujący, uspokajający wpływ.
Dla młodszych dzieci (lecz nie tylko) regulujące może to być zatem huśtanie się na huśtawce, powtarzalne rysowanie, zabawy manualne, chodzenie podczas lekcji.
Dla starszych może to być ruch i sport – jazda na rowerze, miarowe, regularne odbijanie piłki, ruch wioseł, pływanie, spacery. Podobne działanie ma muzyka i taniec – nasi przodkowie bili w bębny, nam zaś często pomaga wyregulować się muzyka w słuchawkach. Uspokajające może być robienie na drutach, szydełkowanie. To właśnie też dlatego kojący wpływ ma na nas skupianie się na własnym równym oddechu lub na szumie fal.
Dlatego zanim następny razem zirytujemy się lub poczujemy lekceważeni, gdy ktoś (najczęściej dziecko) w naszej obecności żuje gumę, pstryka długopisem, odbija piłkę lub „bawi się” jakimś przedmiotem może pomocne będzie uświadomienie sobie, że być może ta osoba właśnie szuka dostępnych dla siebie sposobów na samoregulację i pozostanie z nami w kontakcie. Odnajdując rytm bezwiednie pobudza w tej sposób swoją korę mózgową, przez co ułatwia sobie dostęp do „myślącej” części mózgu a więc i umiejętności skupienia.
.
